Posty

Tittamari Marttinen, „Moja rodzinka”

Obraz
Nie wiem, czy podjęłabym się tłumaczenia tej książeczki. Już tytuł nastręcza trudności: „Ikioma perheeni” to coś więcej niż „moja rodzinka”. Więcej nawet niż „moja własna rodzinka”. Nie istnieje w języku polskim słowo „najwłaśniejsza”, a ono może najdokładniej oddałoby sens fińskiego odpowiednika. Kto należy do owej rodzinki? Od razu pojawia się drugi problem – z głównym bohaterem nie wiadomo, czy jest bohaterem, czy raczej bohaterką. Odpowiedzi na pytanie o płeć nie daje ani tekst (to akurat w przypadku „bezpłciowego” języka fińskiego zrozumiałe), ani imię „Kuu” („księżyc”), ani nawet ilustracje. Kuu ma dwie mamy. Ma też brata, który ma z kolei dwóch tatusiów. A wkrótce do rodziny dołączy chomik, wymarzony prezent urodzinowy.  Obawiam się, że w Polsce temat tęczowej rodziny wzbudziłby co najwyżej niezdrową sensację. Trudno mi uwierzyć, by ktoś mógł czytać tę książkę tak, jak książki zazwyczaj się czyta: dla jej walorów literackich. Tym bardziej, że jednym z bohaterów...

Petra Heikkilä, „Zakręcona sprawa”

Obraz
Ta niepozorna książeczka pozostaje w głowie na długo po przeczytaniu. Po raz pierwszy miałam ją w rękach kilka lat temu, fabułę (lub raczej: fabułkę) pamiętałam do dziś. Dziś książeczkę przeczytałam po raz kolejny i, tak, utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to rzecz godna przetłumaczenia. Aż dziwne, że jak dotąd została przetłumaczona wyłącznie na język japoński. Główną bohaterkę nazwę Kruszynką Zakręconą. Choć może lepiej nadać jej imię Kapka Kręcońska? Albo Ociupinka Zakrętas? W każdym razie w dniu rozpoczęcia opowieści obchodzi imieniny i z tej okazji jej ogonek zakręca się z radości jeszcze bardziej niż zwykle. Otrzyma oczywiście prezenty: kredki i zeszyt w kształcie serduszka, a także świnkę skarbonkę. Tak się jednak składa, że rodzice Kruszynki zaczynają się kłócić. Tak bardzo, że jej ogonek ze smutku zupełnie się rozprostowuje i nie pomaga nawet zawiązywanie go w supeł. Zresztą z całym domem dzieje się coś niedobrego: rozrasta się. Stół się wydłuża, wydłuża się kana...

Kristiina Louhi, cykl o Aino oraz cykl o Tomppie

Obraz
Pojawiło się na blogu kilka książek dla przedszkolaków, parę książek dla dzieci w wieku szkolnym, dwie powieści młodzieżowe... A co z literaturą dla najmłodszych czytelników? Jakie książki kochają maluchy, które nie potrafią się jeszcze skupić na skomplikowanych fabułach? Od czego rozpocząć przygodę z literaturą? Moja propozycja brzmi: Kristiina Louhi i powinna spotkać się z aprobatą Finów wielu pokoleń. Kreska tej  wielokrotnie nagradzanej ilustratorki znana jest również polskim czytelnikom dzięki wydanej u nas książce obrazkowej „Dziewczynka i drzewo kawek” autorstwa Riitty Jalonen (wyd. Tatarak). W seriach o dziewczynce Aino i chłopcu o imieniu Tomppa Louhi sprawdza się w dwóch rolach: ilustratorki i autorki. Cykl o Tomppie powstaje od roku 1993 i liczy w tej chwili kilkanaście książeczek. Parę z nich zostało przetłumaczonych na język duński, japoński, niderlandzki, szwedzki i węgierski. Oto kilka tytułów: „Nasz Tomppa” („Meidän Tomppa”, 1993), „Tomppa jedzie do babc...

Maisa Tonteri i Virpi Talvitie, „Dwa gniazda Wiewiórki Wiórki”

Obraz
Nie znam polskiego tytułu, który mógłby przyjść z pomocą dzieciom przedszkolnym z rodzin rozbitych. Jeśli taki się ukazał, proszę o informację w komentarzach. Może dlatego, że w naszym „katolickim” kraju rozwód wciąż uznawany jest za najgorsze zło? W Finlandii tymczasem i rozwody wydają się bardziej na porządku dziennym, i książki, które taką tematykę podejmują. Do najlepiej udanych prób należy moim zdaniem owoc współpracy pisarki Maisy Tonteri oraz ilustratorki Virpi Talvitie – „Dwa gniazda Wiewiórki Wiórki”. Jest to książeczka obrazkowa, do przeczytania w parę minut, do oglądania, ile dusza zapragnie, i, chyba przede wszystkim, do długich rozmów. Z Wiewiórką Wiórką może się utożsamić każde dziecko, którego rodzice postanowili się rozejść. A także takie, którego rodzice nie potrafią ze sobą rozmawiać, zamiast tego – kłócą się, wylewają na siebie swe żale, obrażają. Tak robią właśnie mama wiewiórka i tata wiewiórka, ku zmartwieniu także innych mieszkańców lasu. Zające reagują ...

Sinikka Nopola, Tiina Nopola, Rysio/Krzysio Raper i sławna Kamilla

Obraz
Fiński Risto doczekał się w Polsce już dwóch imion: w tłumaczeniu Bożeny Kojro jest to Krzysio, w mającym się dopiero ukazać tłumaczeniu Magdaleny Podlaskiej – Rysio. Ja sama, przyznaję, na potrzeby artykułu o siostrach Nopolach nazwałam go Radkiem. Nazwisko i przydomek nie ulega jednak wątpliwości: Krzysio vel Rysio to Raper z prawdziwego zdarzenia. I jest to zdecydowanie mój ulubiony fiński muzyk. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Wilga zapowiada dwa kolejne tomiki z tego cyklu. Cykl liczy w sumie czternaście tomów, z których pierwszy ukazał się w 1997 roku, a najnowszy – w 2014. W tym czasie główny bohater nieco podrósł i zyskał rzesze czytelników. A także: widzów, bo w lutym na białym ekranie pojawi się już piąty z kolei film z Krzysiem/Rysiem Raperem w roli głównej. O popularności cyklu świadczy też adaptacja teatralna, dwa musicale i całe mnóstwo tłumaczeń: na język arabski, angielski, bułgarski, duński, japoński, litewski, łotewski, polski („Krzysio Raper i szalon...

Garść książek świątecznych

Obraz
”Kiedy przyjdzie Święty Mikołaj?” – oto pytanie, na które musi odpowiedzieć każdy z rodziców, i to niekoniecznie raz w roku. Pan Paweł Różyczko, bohater cyklu książek obrazkowych autorstwa Markusa Majaluomy, już od wczesnej jesieni słyszy ten refren. Pytanie pada przy okazji grabienia liści, po pierwszym przymrozku, gdy spadnie pierwszy śnieg i przez cały grudzień. Jego trzy słoneczka, Olaf, Konstanty i Anna Maria, nie mogą doczekać się świąt. („Tato, kiedy przyjdzie Święty Mikołaj?”, wyd. Bona, tłum. Iwona Kiuru) A święta zapowiadają się nieciekawie. Oto Święty Mikołaj dzwoni z wieścią, że z powodu śnieżycy nie uda mu się dotrzeć na miejsce. Co pocznie Paweł Różyczko? Stawi, rzecz jasna, czoła przeciwnościom losu i zadzwoni do niezastąpionego sąsiada, pana Rurki. Książka, podobnie jak inne z tego cyklu, rozśmiesza czytelników w każdym wieku i przykuwa uwagę niezrównanymi rysunkami autora. Można ją oglądać w nieskończoność. Można się też dowiedzieć co nieco na temat fiń...

Sari Peltoniemi, "Koci taksówkarz"

Obraz
Sari Peltoniemi zdobyła już serce niejednego fińskiego, niemieckiego, japońskiego i polskiego czytelnika opowiastką o Groszce, urokliwej suczce, która wymarzyła sobie posiadanie własnego ludziątka („Groszka. Piesek, który chciał mieć dziewczynkę” wyd. WAB, tłum. Iwony Kosmowskiej). Po książce, która sama w sobie jest pomnikiem ku czci społeczeństwa psiego, nadszedł czas na pozycję z kotem w roli głównej. Jeśli Groszka chwyciła za serce psiarzy (i nie tylko), to „Koci taksówkarz” z całą pewnością rozkocha w sobie kociarzy (i nie tylko). Niewątpliwie jest to pozycja, którą można odczytać jako laurkę powstałą ku czci kotów. Nie należy jednak zakładać, że „Koci taksówkarz”, wspólne dzieło Peltoniemi i Kallio, to ciąg dalszy jakiegoś cyklu opiewającego wyższość zwierząt nad ludzkością. Najnowsza pozycja Sari Peltoniemi to rzecz absolutnie od „Groszki...” niezależna – choć równie czarująca. Tym razem głównym bohaterem jest dziewięcioletni Juho, całkiem zwyczajny chłopiec, pochodzący...