Posty

Markus Majaluoma, cykl: Hulda i Jalmari

Obraz
Tym razem o wyborze książki, a właściwie cyklu książeczek do bloga, zdecydowała moja córka, nie ja. Bo ja, owszem, polubiłam, ale poprzestałabym, gdybym mogła, na jednej lekturze. Tymczasem od prawie tygodnia czytamy co wieczór po kilka-kilkanaście razy. (Czytanie polega zaś na symultanicznym tłumaczeniu na język polski, bo z zasady czytam małej wyłącznie po polsku). Rzecz o książeczkach obrazkowych znanego juz w Polsce i wspomnianego tu wcześniej Markusa Majaluomy o Huldzie i jej tacie Jalmarim. Znamienne, że tata nie funkcjonuje tu jako tata, tatuś ani ojciec, lecz jako Jalmari właśnie. Hulda zaś, podobnie jak Anna Maria ze znanego u nas cyklu „Tato!”, nie rozstaje się ze smoczkiem i niewiele mówi, (a jeśli już, to uroczo sepleni), za to – działa. A to przyozdobi kapelusz obcej pani rybą, a to zakopie tatę w piasku, a to wyleje na niego wodę z wazonu... Moją córkę te opowieści (lub raczej: opowiastki) nieodmiennie rozśmieszają. Rozśmiesza również Jalmari, który pedałuje po plaży...

Réka Király, „Mała duża historia o jutrze” & Timo Parvela i Virpi Talvitie, „Karuzela”

Obraz
Oto świeżynka z Polski: W Finlandii książka ukazała się już w 2013 roku, ale przyznaję, że tym razem znam tylko tłumaczenie, które dopiero jakiś czas temu opuściło drukarnię. Wiem jednak od autorki tłumaczenia, Doroty Kyntäji, że w oryginale mamy do czynienia z historyjką napisaną prozą, podczas gdy polscy czytelnicy czytają opowieść wierszowaną. Zadanie przełożenia z prozy na rymowanki godne jest podziwu: my, wychowankowie Brzechwy i Tuwima, mamy na tym polu wysokie oczekiwania. Muszę jednak przyznać, że pomimo drobnych niedociągnięć (które powinna była wyłapać korekta) tłumaczenie jest naprawdę świetne. Mój ulubiony fragment: Spójrz na Zaąca, tego wesołka. To podskok zrobi, to znów fikołka. Szalik założył, chociaż jest w futrze. Sowa zaś myśli. Myśli o JUTRZE. Fragment ów napisałam z pamięci, ponieważ książkę przeczytałam dziś wielokrotnie. Najpierw z ciekawości. Potem, żeby jeszcze pomyśleć, o czym dokładniej napiszę na blogu (bo już wiedziałam, że książka trafi n...

Kira Poutanen, "Cudowne morze"

Obraz
Cudowne morze. Cudowna książka. Już lata temu próbowałam namówić na nią wydawców, ale dotychczas nikt się nie skusił. Może temat anoreksji jest już przebrzmiały? Może książek o anoreksji jest wystarczająco wiele? Z drugiej strony „Cudowne morze” Kiry Poutanen to znacznie więcej niż zapis problemów żywieniowych dorastającej dziewczyny. To pamiętnik wrażliwca, który na swój sposób walczy z konwencjami i zastaną rzeczywistością, w której szkoła równa jest arenie walk o to, kto lepszy, ładniejszy i bardziej popularny, a równouprawnienie to wyłącznie czcze hasło. To także powieść rozwojowa, psychologiczna i poetycka zarazem. Napisana pięknym językiem, z jednej strony wciąga, z drugiej – każe się zatrzymać i zastanowić nad refleksjami piętnastoletniej Julii. Co najważniejsze: sprawdza się przy wielokrotnej lekturze. Wśród fińskich blogerów książka wzbudziła dyskusję na temat jej ewentualnego wpływu na postrzeganie własnego ciała. Kilka użytkowniczek przyznało, że czytając tę powieść...

Päivi Franzon, Sari Airola, "Buty smutku"

Obraz
Poruszyłam już temat śmierci w literaturze dzieciecej (patrz wpis grudniowy z 2014 roku). Pisałam też o książce Päivi Franzon i Sari Airoli (sierpień 2015). Dziś jednak muszę choć w kilku słowach przedstawić ”Buty smutku” tych samych autorek. Znów, jak przy okazji ”Dziewczynki wędrownej” , staję bezradna wobec wspaniałości ilustracji. Brakuje mi wykształcenia, warsztatu i słów, by wyrazić, jak bardzo są piękne, jak głęboko wnikają w czytelniczą wrażliwość. Pozostaje mi tylko wkleić zdjęcie okładki: Głównym bohaterem książki jest Eemi. Nie wiemy, ile ma lat, może pięć? W każdym razie w decydującej chwili okaże się dojrzalszy od własnych rodziców. Znamy za to wiek jego babci: babcia ma już 80 lat, zmarszczki, które zmieniają miejsce, kiedy się uśmiecha i kok, który się rozpuszcza, kiedy razem z Eemim bujają się na huśtawce. Razem robią też inne rzeczy: chodzą na przykład na ryby,bo to zajęcie akurat dla tych, którzy mają dużo czasu. Wspólny czas jednak nagle się  ko...

Inka Nousiainen, Satu Kettunen, ”Księga nocna”

Obraz
Księga dzienna to dziennik, pamiętnik. A kto potrafi prowadzić księgę nocną? Dlaczego można próbować łaskotać się w nieskończoność, ale nic z tego nie wychodzi? Czy to nie dziwne, że w kałuży mieści się cały dom? Księżyc lubi rozmyślać. A kiedy spotyka Rę, jego myśli wędrują w najróżniejszych kierunkach. Spotykają się nocą, bo właśnie wówczas Księżyc się porusza. Od światła słonecznego robi mu się niedobrze, jest bardziej chory, niż gdyby zjadł za dużo lodów. Dziewczynce trudno w to uwierzyć. „[...] patrzy na mnie zielonymi oczami, które nawet w ciemności błyszczą jak kamienie. Wygląda trochę jak lis. I tak, jakby przed chwilą płakała. - Płakałaś? - No bo znowu to poczułam. - Co poczułaś? - Że wszystko jest takie piękne. Czasami muszę to z siebie wypłakać. - Czyli nie jest ci smutno? - Nie – odpowiada dziewczynka, a po jej policzku spływa łza”.  Ra i Księżyc, dwoje bohaterów, dwoje przyjaciół. O ilu rzeczach można razem mówić. I razem milczeć! B...

Nora Schuurman, ”Słonecznikowa zima”

Obraz
W czytaniu parę pozycji, o których być może wkrótce napiszę, na razie jednak chciałabym przypomnieć książkę, która ukazała się w moim tłumaczeniu w 2007 roku. ”Słonecznikowa zima” Nory Schuurman, bo o niej mowa, to powieść, do której mam stosunek szczególny, ponieważ (nie licząc opowiadania Juhy Seppäli opublikowanego niegdyś w ”Czasie Kultury”) jest moim debiutem translatorskim. Do dzisiaj pamiętam, jak nie mogłam się oderwać od lektury oryginału podczas lotu z Helsinek do Krakowa i jak płakałam podczas czytania.  ”Słonecznikowa zima” wzruszyła nie tylko mnie. To książka – wędrówka przez czas żałoby. W jezyku fińskim również żałoba ma związek z pracą, jest to ”surutyö”, w dosłownym tłumaczeniu praca nad smutkiem. Wymaga czasu, poświęcenia, siły. Z taką pracą muszą zmierzyć się siostry – Emma i Sanni. Każda robi to na swój własny sposób: Emma pozwala powracać wspomnieniom i daje się porwać białemu koniowi ze snów. Sanni ucieka w świat Internetu, nikogo nie dopuszcza d...

Päivi Franzon, Sari Airola, „Dziewczynka wędrowna”

Obraz
Nie wiem, co w tej książce urzeka mnie bardziej: tekst Päivi Franzon czy ilustracje autorstwa Sari Airoli. Zaproponowany przeze mnie tytuł jest niedokładny, w oryginale występuje dziecko-ptak wędrowny. Bo też główna bohaterka przypomina ptaki wędrowne: podobnie jak one odlatuje w podróż ku lepszemu światu. Ma skrzydła z papierków od cukierków i z ich pomocą regularnie udaje się do świata z marzeń. W tym świecie są chmury, z których można budować hipopotamy, ale też, przede wszystkim, są dzieci, z którymi można się bawić. Byle dalej od wieżowca, w którym dziewczynka mieszka i od podwórka, na którym  nikt nie chce się z nią bawić. Anna – bo tak ma na imię główna bohaterka – tęskni za dawnym domem i nie może odnaleźć się w nowym miejscu. Tęsknota jest tak wielka, że dziewczynka zapomniała już, jak się uśmiechać. Z czasem dostrzega w sobie inne niepokojące rzeczy: stopniowo staje się coraz bardziej przezroczysta, a jej nogi pozostawiają zaledwie cienie śladów. Takie są sku...